czwartek, 2 lutego 2017

Historia pewnego planera

Dzisiaj chciałabym opowiedzieć Wam historię pewnego planera. Oczywiście, nie jest to przypadkowy planer, tylko taki, który jest moją własnością. A zaczeło się tak...

Na początku stycznia w mojej głowie zrodził się pomysł stworzenia własnego planera. Stało się to wtedy, gdy będąc w pewnej księgarni nie znalazłam kalendarza, który przypadłby mi do gustu. Postanowiłam więc poszukać inspiracji w internecie. W ten oto sposób zakupiłam gotowy organizer w kolorze czerwonym (w cenie 69 zł), wyjęłam istniejący wkład i za pomocą programu Microsoft Word przygotowałam własne karty. Wszystko byłoby piękne, gdyby nie fakt, że zrobienie 6 otworów w przygotowanych przeze mnie kartkach, za pomocą zwykłego dziurkacza, było zadaniem co najmniej trudnym, żeby nie powiedzieć niewykonalnym. Postanowiłam więc...

planer, organizacja czasu, DIY, empik, dziurkacz jak zrobić planer


...zakupić dziurkacz 6 otworowy (internety powiedziały mi, że takie istnieją). Okazało się, że jednak  w żadnym sklepie online nie były wtedy dostępne i za każdym razem  na moje prywatne zapytania odpowiadano, że nie wiadomo kiedy będzie dostawa.
Ja byłam jednak nieugięta i zdecydowalam się kupić dziurkacz 4 otworowy, ale z możliwością zmiany położenia wykrojników (tych elementów, które robią dziurki:D). Znalazłam w Warszawie sklep stacjonarny zlokalizowany przy Metrze Stokłosy (google maps podpowiadało, że sklep jest oddalony o jakieś 250 m od metra) i wybrałam się tam któregoś dnia po pracy. Dojechawszy na docelową stację metra zorientowałam się, że rozładował mi się telefon, a ja nie wiedziałam w którą stronę iść. Po chwili błądzenia po omacku w ciemnościach i samotności i nieudanej próbie odnalezienia ulicy, przy której znajdował się sklep, postanowiłam poprosić kogoś o pomoc. Taksówkarz zmierzający w stronę swojego samochodu wydał mi się odpowiednią osobą. Uprzejmy Pan chętnie sprawdził dla mnie lokalizację, a co więcej zaproponował podwózkę i to całkowicie za darmo (próbując odnaleźć sklep poszłam w całkowicie innym kierunku i z 250 metrów zrobiło się trochę więcej...:P).  I pomyśleć, że zazwyczaj czyta się o taksówkarzach, którzy próbują wyłudzać pieniądze, oszukiwać turystów  i obcokrajów, albo za samo wejście do samochodu liczą opłatę 200 zł... 
Czytajcie dalej, bo to jeszcze nie koniec historii:)



dziurkacz, planer, jak zrobić, DIY, organizacja czasu

Z pomocą zakupionego dziurkacza udało mi się wykonać 6 otworów, ale było to zadanie męczące i czasochłonne (ale przynajmniej przypomniałam sobie jak śrobokręta używać:D). Postanowiłam więc sprawdzić, kto jest producentem dziurkacza i zapytać o możliwość dokupienia dwóch wykrojników, gdyż jak możecie zobaczyć na powyższym zdjęciu, jest jeszcze miejsce, żeby je umieścić. Pomyślałam tak przyszłościowo, bo planer będzie przecież wielokrotnego użytku, wystarczy jedynie wyciągnąć stare karty i włożyć nowe:).
Sprawdziłam na opakowaniu i okazało się, że  producentem jest polska firma Michalczyk & Prokop. Nie zastanawiając się długo, napisałam maila z zapytaniem o możliwość zakupienia dwóch wykrojników (np. z produktu odpadowego). Po kilku dniach otrzymałam bardzo uprzejmą odpowiedź, że nie ma możliwości zakupu jedynie wykrojników, ale firma posiada kilka kompletów na sytuacje awaryjne taka jak moja i  chętnie wyśle mi 2 wykrojniki, a na dodatek zrobi to ZA DARMO:) Firma zadziałała ekspresowo i wykrojniki już do mnie dotarły, za co jestem bardzo wdzięczna, bo niezwykle ułatwi mi tworzenie nowych kart do planera w przyszłości:)

Ehh... Chyba naprawdę mam szczęście do ludzi:)

planer, zrób to sam, DIY, EMPIK, czas, planowanie


Co do samego planera, to postanowiłam przygotować kartę miesięczną, tygodniową i codzienną, bez wpisywania konkretnych dat, tak by wkłady były uniwersalne (pozwoliło mi to zaoszczędzić dużo czasu podczas tworzenia, a wpisanie daty zajmuje jedynie krótką chwilkę). Dodatkowo stworzyłam kartę z menu na cały tydzień, a także kartę dotyczącą przeczytanych książek i obejrzanych filmów:)
Jeśli chcielibyście stworzyć sobie taki sam planer, wstawiam Wam tutaj przygotowane przeze mnie karty w formacie pdf. Chcąc uzyskać taki sam efekt, musicie wydrukować je dwustronnie, pomniejszone 2 na 1.
  Warto też poszukać inspiracji na pintereście wpisując w wyszukiwarce "Free printable planner" :) 

Podoba się Wam mój organizer?:) A Wy w jaki sposób organizujecie swój czas?:) Czekam na odpowiedzi w komentarzach!:)


PS Przepraszam, za trochę ciemne zdjęcia, ale niestety jeszcze nie ma wiosny, więc o 16.30 jest już późno, a ja nie mam możliwości robić zdjęć wcześniej:(


Share this PostPin ThisEmail This

13 komentarzy:

  1. :) Ty to w ogóle jesteś w czepku urodzona :) czego się nie dotknie zmienia się w złoto :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Więcej szczęścia niż rozumu ! :D nie no żart...rozumu też się trochę znadzie :P
    Moniuś całkiem fany pomysł z tym planerem, z tym że ja wolę bardziej kompaktowy format ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jejku!!! Ale ja Ciebie podziwiam! Super jest ten planer! Normalnie motywujesz mnie, żebym sama sobie taki zrobiła! Naprawdę! Bo czasami człowiek traci tyle czasu w ciągu dnia, a może dzięki temu, że miałabym wszystko rozpisane to byłabym bardziej zorganizowana. Świetny pomysł!!! I jeszcze to miejsce na menu... dzięki temu można wiedzieć jakie witaminy oraz jakieś składniki pokarmowe dostarczamy w ciągu tygodnia :) Naprawdę świetne, muszę jak najszybciej sobie zrobić i na pewno to uczynię!!! :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Rewelacja, ja myślałam że go kupiłaś taki gotowy a Tu sama zrobiłas takie cudno, boski jest <3 szkoda, ze ja z takich rzeczy nie korzystam. Przygodę miałaś niezłą ale na szczeście z pozytywnie zakończoną :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Super pomysl z tym planerem,fajna rzecz a w dodatku samodzielnie zrobiona,dzięki niemu można sobie na spokojnie wszystko zaplanować

    OdpowiedzUsuń
  6. No to po takich uprzejmościach ze strony w sumie obcych Ci ludzi, nie ma możliwości, żeby Ci się źle pracowało z tym plannerem :) Ja sama kupiłam sobie zwykły, za 10 zł z Biedronki, ale może za rok pomyślę o czymś fajniejszym... Chociaż już się przyzwyczaiłam do swojego i super mi się planuje już drugi rok w takim formacie ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajny pomysł! To co zrobi się samemu cieszy podwójnie! Kolejnych ciekawych pomysłów! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Aż mi wstyd, że mój dziennik treningowy jest po prostu zwykłym zeszytem. Pewnie nie chciałoby mi się nawet tych kartek zbindować, a Ty sprawiłaś sobie właściwie dziurkacz na zamówienie! :D Jak kiedyś nie będzie mi się chciało iść na trening, to przypomnę sobie tego posta. Najlepsza motywacja na świecie!

    OdpowiedzUsuń
  9. Chyba powrócę do opcji ręcznej, kalendarz w komputerze to jednak nie to samo:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Tak to jest jak trzeba coś zrobić od początku do końca samemu. Fakt, czasem jest to trudne i irytujące ale jak widać wystarczy wyobraźnia i upór :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo lubię planować. Niestety muszę to robić wbrew mojemu kochanemu mężowi, który najchętniej szedł by z wiatrem ;-) Bez planu nic się nie udaje! samo się nie zrobi :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Rzeczywiście masz szczęście do ludzi :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Faktycznie miałaś szczęśliwy dzień!;) Planer bardzo ładny, kobiecy. Dobra robota!:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz:)
Jeśli posiadasz bloga, z chęcią zajrzę do Ciebie:)
Jeśl blog Ci się spodobał, bardzo proszę o obserwację!:)
Pozdrawiam!