Jak znalazłam się na kawie z gwiazdą portugalskiego Mam Talent?

by - środa, czerwca 21, 2017

Dzisiaj przed Wami luźny wspomnieniowy wpis z serii #niewiarygodnealeprawdziwe. O tym, że przygody znajdują mnie same, wiecie już doskonale z serii wpisów Wpadki podróżnicze (tak nawiasem to już w przyszły czwartek 29 czerwca ukaże się kolejny wpis z tej serii, także ufam, że gromadnie tu przybędziecie!). O razu chciałabym też wspomnieć, że jeśli komuś z Was zdarzyła się kiedyś jakaś wpadka podróżnicza i chcielibyście zamieścić tę historię na moim blogu, czy to anonimowo, czy jako wpis gościnny, to zapraszam do zakładki kontakt!

No ale do rzeczy, przypuszczam, że przyszliście tutaj, by dowiedzieć się jak znalazłam się na kawie z gwiazdą portugalskiego Mam Talent. No to śpieszę z odpowiedzią!

Porto, most w Porto, wspomnienia z Porto, lato, Portugalia, wakacje, Portugalski Mam Talent, przygody, kawa, ciastko

Jak pewnie dobrze pamiętacie, bo niczym lektor z Trudnych Spraw powtarzam to za każdym razem, od września 2015 do lutego 2016 przebywałam na wymianie studenckiej Erazmus w Portugalii, a dokładniej w Porto (czyli najpiękniejszym miejscu na Ziemi, które pokochałam całym sercem!). 
Nie mogę powiedzieć, żebym się tam jakoś specjalnie przepracowywała, o czym wspominałam w tym poście, dzięki czemu miałam dosyć dużo wolnego czasu, ale, że klimat oceaniczny chyba uderzył mi wtedy na mózg, to zbyt produktywnie tego czasu nie wykorzystywałam.  Któregoś razu jednak udzielił mi się sportowy nastrój (może się naoglądałam Ewy Chodakowskiej lub Ani Lewandowskiej, nie pamiętam już), a że zajęć fitnessowych za bardzo nie lubię, to postanowiłam, że wybiorę się na zajęcia taneczne do  szkoły Momentum Dance Studio zlokalizowanej w centrum miasta. Na Facebooku był zamieszczony harmonogram, ja sprawdziłam sobie jakie zajęcia by mnie interesowały i jak postanowiłam, tak zrobiłam, czyli wyruszyłam z moim różowym plecaczkiem na podbój tanecznego świata!
No i tutaj jest własnie cały sprawca zamieszania - ten oto umieszczony u góry harmonogram. 5f to skrót od portugalskiego quinta feira, czyli czwarteku (quinta to pięć). A ja zamiast to sobie sprawdzić, pomyślałam sobie, że to jest z pewnością piątek, no bo piątek to przecież piąty dzień tygodnia no i to f czyli Friday - eh czasami się zastanawiam skąd ja wzięłam to wyższe wykształcenie...

No i wybrałam sobie zajęcia na godzinę 19 czyli Poping. Zachodzę sobie w piątek na godzinę 19 pod szkołę, a tam ani żywej duszy. Poszłam w lewo, poszłam w prawo, dalej nic. Zapytałam jakiegoś przypadkowego przechodnia, który znajdował się w tym samym budynku co szkoła, czy są tutaj zajęcia, a ten odpowiedział mi, że nic mu na ten temat nie wiadomo, ale drzwi zamkniete na cztery spusty, więc raczej nie...
No i już prawie zbierałam się z powrotem do domu, zawiedziona, że kolejny raz na dobrych chęciach się skończyło, aż nagle zauważyłam, że jakiś jegomość szedł w kierunku drzwi wejściowych do szkoły. Podobnie jak ja pocałował klamkę i spojrzał na mnie i zapytał, czy przyszłam na zajęcia, a jeśli tak, to dzisiaj zorganizowanych już nie ma, ale jak coś to mogę sobie potańczyć sama, jak on będzie trenował, bo ma jakiś występ dzisiaj, a jest tu instruktorem. 

Porto, most w Porto, wspomnienia z Porto, lato, Portugalia, wakacje, Portugalski Mam Talent, przygody

Tak właśnie było w tym naszym pięknym Porto!

Nie no super propozycja, ale raczej bym nie skorzystała. Okazało się jednak, że nie zdążyłam odmówić, bo ten uprzejmy Pan zapomniał kluczy, a drugi instruktor z kluczami już był za daleko, żeby się specjalnie wracać. Ja już wychodziłam z budynku, kiedy tajemniczy nieznajomy zapytał, czy się śpieszę i czy może, skoro nie udało nam się potańczyć mimo szczerych chęci, nie wybierzemy się w ramach pocieszenia na kawę do pobliskiej kawiarni (a musicie mi wierzyć, że w Portugalii kawiarnie są na każdym rogu, idziesz sobie ciemną uliczką, myślisz sobie, że pies z kulawą nogą tam nie zajrzy, ale na kawiarnię z kawą i ciastkiem za 1 euro na pewno natrafisz). 

Pomyślalam sobie, czemu nie, Santa Catherina to główna ulica w Porto, więc raczej nic złego mi nie grodzi, a poza tym chciałam wyłączyć polskie myślenie, że każdy na pewno ma jakieś nieuczciwe zamiary.

Porto, most w Porto, wspomnienia z Porto, lato, Portugalia, wakacje, Portugalski Mam Talent, przygody

Archiwalne zdjęcie, nie robiłam wtedy relacji live!

No i tak poszliśmy sobie na kawę, a tancerz zaczął mi pokazywać zdjęcia na instagramie na swoim koncie (które jak się okazało, było też instagramem ze zdjęciami szkoły tańca). Gdy zapytałam czemu na insta są też zdjęcia ze szkoły, odpowiedział po prostu, że jest jej właścicielem! Potem zaczął puszczać mi także filmiki jak on sam tańczy, no i muszę powiedzieć, że robiło to dosyć duże wrażenie. I w pewnym momencie między nami rozegrała się taka rozmowa:

 - Łoł, powinieneś iść do Mam Talent! - Ja z gałami na wierzchu.
- Byłem już. -Tancerz z uśmiechem na ustach.
- Tak?! I jak Ci poszło?! - Ja z gałami na wierzchu i rozdziawioną paszczą.
-Zajęliśmy 2 miejsce. -Tancerz z jeszcze większym uśmiechem na ustach.

I wtedy ja mało nie zeszłam, a mój wyraz twarzy w tamtym momencie raczej nie był skalany inteligencją, bo właśnie zdałam sobie sprawę, że znalazłam się na kawie z prawdopodobnie najlepszym portugalskim tancerzem i było to dla mnie lekko szokujące!

No i teraz, jeśli oczekujecie gorącej kontynuacji tej historii, jakoby portugalski tancerz szukał naiwnej erazmuski do jednorazowej przygody, to muszę Was zawieźć. Dopiliśmy kawę, Max  (bo tak ma na imię) zaproponował podwózkę do domu (a uwierzcie, że w Portugalii to normalka, jeden Pan podwiózł kiedyś Kubę, gdy ten zapytał go bardzo późnym wieczorem o drogę na początku naszego pobytu w Portugalii, a nasz kolega po przylocie na lotnisko w Porto i udaniu się metrem do centrum miasta z całym swoim dobytkiem na najbliższe 5 miesięcy również skorzystał z uprzejmości pewnego Portugalczyka, który zaoferował mu podwiezienie) i pożegnaliśmy się. Tak się złożyło, że było to pierwsze, a zarazem nasze ostatnie spotkanie, ale z pewnością będę je zawsze mile wspominać.

Jak jest puenta tego wpisu?

  1. Nigdy nie wiesz kogo spotkasz na swojej drodze, więc różowy przedszkolny plecaczek to nie najlepszy pomysł jeśli wybierasz się do centrum miasta (i to takiego miasta!)
  2. Do komunikacji z drugim człowiekiem potrzebne są tylko dobre chęci (panowie którzy podwieźli Kubę i kolegę, słowa po angielsku nie umieli powiedzieć, ale bez problemu wszyscy się razem dogadali).
  3. Jest się dużo szczęśliwszym, gdy najpierw dostrzega się w drugiej osobie pozytywne cechy i nie upatruje się w każdym obcym i miłym dla nas człowieku jakiejś interesowności. Of course nie chodzi o to, żeby być naiwnym, np. jak idziecie do sklepu rozmienić pieniądze, przy okazji macie 10 lat, a po drodze spotkacie jakiegoś miłego Pana wyglądającego jakby lubił sobie chlapnąć bynajmniej nie wodę mineralną, a ten zechce Wam pomóc w tym rozmienianiu, a Wy tę pomoc przyjmiecie, to musicie wiedzieć że rodzice nie będą zadowoloni, bo do domu z pewnością wrócicie bez pieniędzy, a Pana raczej nie przyjdzie już Wam więcej zobaczyć. W mordę, trochę długie to zdanie napisałam, ale była to historia oparta na faktach, a tymi biedniejszymi o jeden banknot rodzicami byli właśnie moi rodzice, ale tu o dziwo, zaskoczę Was, nie ja byłam tym 10 letnim dzieckiem, lecz moja siostra!

PS Podaje Wam linki do profili na facebooku, instagamie grupy Momentun Crew, której Max jest członkiem i liderem:)

Momentum Crew na Facebooku

Max Momentum na instagramie

Momentum Crew w Mam Talent

Na koniec jeszcze parę archiwalnych zdjęć mojego ukochanego Porto, ale być może już niedługo będę mogła zamieścić tutaj fotki jak najbardziej aktualne! Ale o tym już wkrótce!:)

Porto, most w Porto, wspomnienia z Porto, lato, Portugalia, wakacje, Portugalski Mam Talent, przygody

Porto, most w Porto, wspomnienia z Porto, lato, Portugalia, wakacje, Portugalski Mam Talent, przygody

Porto, most w Porto, wspomnienia z Porto, lato, Portugalia, wakacje, Portugalski Mam Talent, przygody

Moja radosna wierszowana twórczość cieszy się na facebooku dosyć dużą popularnością, dlatego tutaj też wierszem zaproszę Was do polubienia mojego fanpage'a Zakreecona <click>

.....
...Ehh jednak nie zaproszę Was wierszem, bo nie umiem tak na zawołanie pisać (wiersz z tego posta napisałam pod wpływem natchnienia w jakieś 5 minut!). Także ufam, że bez wierszowanej zachęty również zechcecie docenić moją twórczośćć!

PS Za archiwalne zdjęcia z Porto bardzo dziękuję Gosi!:)

Zobacz także

31 comments

  1. Coś mi się wydawało, że historia z rozumianką dyszki jest mi znana... Ale nie o tym miałam! Nie każdy ma tyle szczęścia co Ty i spotyka gwiazdy przez przypadek, ale miło poczytać takie historie i na dodatek uśmiechnąć sie przy tym do siebie bo niewątpliwie masz talent do pisania z humorem. O tak! Tego w Twoich wpisach nie brakuje - tzn. tego poczucia humoru.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za taki miły komplement! O tak, ta dyszka nie była o nikim innym, jak o Tobie, kochana Siostrzyczko!:D

      Usuń
  2. Czytałam z uśmiechem na twarzy. Jak każdy Twój post:) świetne przygody i lekcja zycia. Miejsce fantastyczne! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak! Jeśli Twoja modowa pasja jeszcze Cię nie przygnała do Portugalii, to jedź tam czym prędzej!:)

      Usuń
  3. Wow przygoda jak z filmu. Czytałam z zapartym tchem i chyba zaraz zerknę sobie na YT by owego Maxa z czystej ciekawości "obczaić" :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo miły chłopak:D A przygoda rzeczywiście trochę filmowa:D

      Usuń
  4. Fajna historia :D Zazdroszczę Ci samego Erasmusa :) Patrząc na te piękne plaże, aż chciałoby się tam być.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tak trochę piszę, że ne Erazmusie było mnóstwo zabawy i same imprezy!:) Nauki też trochę mieliśmy, co jest oczywiste, niektórzy nawet mieli jej całkiem dużo, ale bez względu na to, warto jechać na Erazmusa, bo to jest po prostu niesamowita przygoda!

      Usuń
  5. Uwielbiam takie historie. Życie jest pełne niespodzianek i cudownych zbiegów okoliczności, tylko trzeba się na nie otworzyć i ciągle próbować czegoś nowego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Każdego z nas może spotkać jakaś niesamowita przygoda, chociażby w sklepie za rogiem:D

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. Oj, Portugalia jest cudowna! Dlatego tak bardzo się cieszę, że będę mogła już w październiku po raz kolejny ją odwiedzić!:)

      Usuń
  7. Czasami naprawdę zastanawiam się, jak bardzo los krzyżuje nasze ścieżki życia z innymi, uwielbiam przypadkowe spotkania z ciekawymi ludźmi, możliwość porozmawiania z nimi, wiele wówczas w nas z nich zostaje. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, to czasami niesamowite jakich ludzi los zsyła nam po drodze. I nie mam tu na myśli gwiazd czy celebrytów, ale ludzi po prostu, od których możemy się czegoś nauczyć, albo których możemy podziwiać:)

      Usuń
  8. Ciekawa przygoda,też bym tak chciała ;) Śliczne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo fajny pozytywny post. :)
    Miłego weekendu,
    DaisyLine

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo!:) Ja Tobie w takim razie życzę miłego tygodnia!:)

      Usuń
  10. Aż chciałabym zobaczyć na żywo Twoją reakcję, po tym jak dowiedziałaś się z kim jesteś na kawie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mina Osła ze Shreka ja ta pozytywka, gdy przekroczyli bramy Dullock zrobiła im zdjęcie:D

      Usuń
  11. zgadzam się z Toba i Twoją puenta, nigdy nie wiesz kogo spotkasz i jak to może odmienić może niekoniecznie Twoje życie, ale nawte myslenie czy pogląd na niektóre sprawy ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Histoiria jak z filmu ♥ Ja na moim Erazmusie nie miałam tak ciekawych przeżyć :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Troszkę tak! Na pewno miałaś super erazmusa, każdy erazmus jest super ekstra fantastyczny:D Nas przygody cały czas spotykały:)

      Usuń
  13. Bardzo zabawny i pozytywny wpis :) Miło się Ciebie czyta Obyś zawsze znajdowała takich pozytywnych ludzi na swojej drodze :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo zabawny i pozytywny wpis :) Miło się czyta to co piszesz Obyś zawsze znajdowała takich pozutywnych ludzi na swojej drodze :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ależ bym Porto odwiedziła! W ogóle - cały Półwysep Iberyjski mi się marzy! :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz:)
Jeśli posiadasz bloga, z chęcią zajrzę do Ciebie:)
Jeśl blog Ci się spodobał, bardzo proszę o obserwację!:)
Pozdrawiam!