Bezrobocie mi nie grozi. Ciuchowy set za 50 zet #2

by - czwartek, lipca 13, 2017

Na początku lutego sprowadziłam się do Łodzi, wynajęłam przytulną kawalerkę w całkiem dobrej lokalizacji i za naprawdę rozsądne pieniądze. Miała tylko jeden malutki mankament - na stanie nie było pralki. A uwierzcie mi, dla człowieka, który potrafi się ubrudzić nic nie jedząc i siedząc bezczynnie,  a na dodatek większość jego ciuchów pochodzi z lumpeksu, mogło to się okazać dosyć dużym problemem. No ale jeśli mnie dobrze znacie, to wiecie, że kto jak kto, ale ja to akurat problemy umiem rozwiązywać.   Długo się nie zastanawiałam, znalazłam ogłoszenie i kupiłam pralkę, oczywiście używaną, bo na 6 miesięcy mieszkania lepszej nie potrzebowałam. Najmilszy pod słońcem Pan przywiózł pralkę, zachwalał, że za takie pieniądze, to praktycznie jak za darmo, że trafiło mi się jak ślepej kurze ziarno, że normalnie okazja jedna na milion i że w totka łatwiej wygrać niż taką pralkę w  takiej super cenie dostać! Ja się ucieszyłam, prawie po rękach zaczęłam całować, że Pan mi takie wspaniałe dzieło technologii przywiózł (i na dodatek nie przyjął napiwku za wniesienie na 2 piętro i podłączenie!). Pan Pralkarz przestrzegł mnie jedynie, żeby dać pralce jeden dzień odpocząć, niech sobie spokojnie poleży, przyzwyczai do nowego miejsca zamieszkania, a potem mogę z nią zrobić wszystko co mi do głowy przyjdzie, a ona posłusznie będzie wykonywać każde moje polecenie.
Jak Pan nakazał, tak też uczyniłam.
długa spódnica, SH, outfit, zakreecona, blog, blogerka, Łódź, bluzka hiszpanka, kręcone włosy, żółty


Następne dni obcowania z tym owocem inżynieryjnego geniuszu okazały się dla mnie brzemienne w skutkach. Właśnie wtedy uświadomiłam sobie, że bezrobocie mi nie grozi. Jeśli nie zrobię kariery w sektorze energetyki i blogosfera również mnie nie zechce, to z całą pewnością upomną się o mnie wszelkie serwisy sprzętu AGD.  Bo o budowie pralki i możliwych usterkach, moi Kochani, podczas tych paru dni dowiedziałam się chyba wszystkiego.
Najpierw niewinna rzecz - pralka nie chciała wirować (tzn. pralka zachowywała się jak typowa dziewczyna, po prostu robiła mi na złość, jak włączyłam ją pustą dla sprawdzenia, to wirowała, a gdy tylko wewnątrz znalazło się parę rzeczy, to buntowała się, zaczynała nerwowo migać i dawać mi do zrozumienia, że raczej się nie dogadamy). Na dodatek miała jakieś humorki jak kobieta w ciąży, bo raz płakała (tj. wydalała jakieś płyny w okolicy filtra), a drugiego dnia już wszystko było w porządku.
Wykonałam pierwszy telefon do Pana Pralkarza, przepraszał ponad wszystko, obiecał, że przyjedzie, wszystko naprawi, że to praktycznie niemożliwe, żeby coś z taką cudną pralką było nie tak, ale on jest profesjonalistą i sprawdzi, a ja na pewno będę zadowolona. Jak powiedział tak, zrobił, coś tam popatrzył, postukał, pogłaskał i mówi "Teraz na pewno wszystko będzie ok!". Ja podziękowałam, przeprosiłam za problem, że jeszcze fatyguję, a przecież Pan mi taką przysługę robi, za pół darmo przywozi takie cacko!
długa spódnica, SH, outfit, zakreecona, blog, blogerka, Łódź, bluzka hiszpanka, kręcone włosy, żółty

długa spódnica, SH, outfit, zakreecona, blog, blogerka, Łódź, bluzka hiszpanka, kręcone włosy, żółty

Nie dalej niż godzinę po jego wyjeździe porozumienie pomiędzy mną a pralką nadal nie zostało osiągnięte. Tym razem do głowy przyszły jej inne fanaberie. Pralka nie chciała spuszczać wody. Prośby, błagania, czyszczenie filtra, ratowanie mieszkanie przed powodzią, a nawet łzy -  nic nie pomogło, pralka nadal była nieugięta.

Zmuszona byłam więc wykonać jeszcze jeden telefon do najmilszego pod słońcem sprzedawcy. Pan oczywiście przyjechał, a ja poważnie rozważałam, czy nie wręczyć mu CV i nie zapytać, czy nie ma wolnego etatu. Tym razem P. Pralkarz zaczął odprawiać nad pralką jakieś czary i powiedział, że on da sobie rękę uciąć, że teraz to już na pewno wszystko jest w jak najlepszym porządku.

Ehhh... Mam nadzieję, że wypowiadając te słowa Pan Pralkarz skrzyżował palce z tyłu, bo w przeciwnym razie, jest właśnie teraz bez ręki...

długa spódnica, SH, outfit, zakreecona, blog, blogerka, Łódź, bluzka hiszpanka, kręcone włosy, żółty

Chcecie wiedzieć jak skończyła się ta historia? Zadzwoniłam do Pana 3 raz (i wtedy kur zapiął), ale tym razem nie odebrał już ten najukochańszy sprzedawca pod słońcem, lecz jakiś inny osobnik płci męskiej. Powiedziałam, że niestety z pralką raczej się nie zaprzyjaźnimy (trochę dosadniej jednak sformułowałam słowa) i bardzo serdecznie proszę, a wręcz nalegam, żeby pralkę odebrać ode mnie jak najszybciej. Po paru dniach przyjechało dwóch Panów, ponoć monterów, wysokiej klasy specjalistów, którzy nie wiedzieli jak dopływ wody zakręcić (!!), ale  po odłączeniu przeze mnie  (!!) pralki, co utwierdziło mnie w przekonaniu, że z powołaniem się minęłam i powinnam rozpocząć karierę w światku AGD, pożegnałam się z pralką raz na zawsze i odzyskałam swoje pieniądze.

Jaki jest morał tej historii?
- Bez pralki da się żyć, ale co to za życie
- warto zachować spokój, nawet jak nóż Ci się w kieszeni otwiera
- czasami całkiem przypadkiem można dowiedzieć się o swoich umiejętnościach, o których wcześniej nie miało się pojęcia

długa spódnica, SH, outfit, zakreecona, blog, blogerka, Łódź, bluzka hiszpanka

Fot. K.:*

Spódnica - SH (Reserved, 14 zł)
Bluzka - Stradivarius (%% 20 zł)
Torebka - Primark (%% 2,5 euro dawno temu w Porto)
Sandały - F&F (%% 25 zł)
Okulary słoneczne - Sinsay (10 zł)

Całość, bez okularów i bez butów - 44 zł.
Z butami i okularami - 79 zł .


Przypominam o trwającym na blogu konkursie, tutaj znajdziecie wszystkie informacje --> Wygraj kosmetyki od Bielenda! Kliknięcie w obrazek, również przeniesie Was na stronę konkursową.

konkurs

Zobacz także

41 comments

  1. Myślę, że jako Pani Konserwator/Monter sprzętu AGD miałabyś duże branie i nie narzekałabyś na brak zleceń. Musiałabyś tylko jeszcze nieco popracować nad tężyzną fizyczną coby móc wnosić samodzielnie pralki i inne cuda techniki do 2,3,5 lub 10 piętro. Już to widzę! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na siłownię już zaczełam chodzić, ale kurde to nie taka kolejność powinna być. Najpierw masa potem rzeźba!!

      Usuń
  2. Serio, ta bluzka kosztowała 20 zł? Wow!
    Przygody z pralką współczuję. Podobną przeżywałam dwa lata temu i skończyło się na kupnie nowej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ostatecznie nowej nie kupiłam, nie chciałam jej wozić potem z miasta do miasta. Do swojego mieszkania nawet bym się nie zastanawiała, ale obecnie w sytuacji, kiedy muszę być mobilna i gotowa do relokacji kupowanie nowej pralki nie było najlepszym pomysłem:D

      Usuń
  3. Muszę przyznać, ze dawno się tak nie uśmiałam czytając tekst o niedziałającej pralce choć wiem, że tobie na pewno nie było do śmiechu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wtedy nie, ale teraz na szczęście już jest mi do śmiechu:D

      Usuń
  4. No i wygląda na to, że pralkę to jednak lepiej kupić nową :) Taka z mniejszą pojemnością może by Ci się sprawdziła?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Udało mi się poradzić jakoś bez:D Ale w nowym mieszkaniu już pralka jest na stanie! A jak będę miała swoje lokum to wtedy z całą pewnością kupię nową pralkę. :)

      Usuń
  5. pięknie wyglądasz w tej stylizacji:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale Ty masz historie 😂 + Zazdroszczę braku bezrobocia 😉

    OdpowiedzUsuń
  7. przygody z pralką nie zazdroszczę, ale za to bluzka przepiękna!
    zresztą cały zestaw jest świetny!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję:D Przygody z pralką też sobie sama nie zazdroszczę:D Ale teraz to wspominam ze śmiechem! Pozdrawiam:)

      Usuń
  8. Życie nie jest proste Eh ;D Swoją drogą świetne doświadczenie. Nigdy nie wiadomo czego nas to życie jeszcze nauczy. Dzielna dziewucha z Ciebie ;*
    Opowiadasz to z taką lekkością i stylem, że aż chce się czytać więcej i więcej! Pisz,pisz i pisz ;D Uwielbiam Cię czytać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Kochana!:D W tamtym czasie nie było łatwo, ale teraz oczywiście opowiadam tę historyjkę jako anegdotkę:)

      Twój komentarz to miód na moje oczy :D Hmm, no nie wiem czy tak sobie mogłam to sparafrazować, ale ufam, że wiesz o co kaman:D

      Usuń
  9. Jeszcze jednej rzeczy nie zrobiłaś - pan powinien włączyć PRZY TOBIE pralkę i ją sprawdzić. Ale wtedy mógłby od ciebie długo nie wyjść:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pan włączył przy mnie pralka, problem z nią polegał na tym, że bez obciążenia działała dobrze. Tylko jak się coś do środka wkładało to było pozamiatane...

      Usuń
  10. Dobrze się taką historię czyta, ale bardzo współczuję, bo pewnie sporo stresu i nerwów musiało Cię to kosztować, ale za to masz piękną spódnicę :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Dobrze, że masz jakąś alternatywę :D

    OdpowiedzUsuń
  12. niezła historia ...:P ale look na zdjeciach cudny :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetny look za dobrą cenę :)

    Pozdrawiam :)
    http://pomojemubypawelo.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetny strój :) Podoba mi się ta bluzeczka ♥

    OdpowiedzUsuń
  15. Pięknie Ci w musztardowym kolorze :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Świetna stylizacja. Ja również nie mam cierpliwości do sprzętów :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Doszukując się pozytywnych stron tej całej sytuacji, to przynajmniej nabyłaś nowe umiejętności związane z bardziej dogłębną obsługą pralki :P Oj nie wyobrażam sobie tego aby nie było pralki, ciężka sprawa, zwłaszcza gdy ma się małe dziecko.

    Co do zestawu to bardzo ładnie całość się prezentuje ♥

    OdpowiedzUsuń
  18. Co za historia! Az sie boje bo mnie w krotce czeka wymiana pralki ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Witaj kochana jak ty ślicznie wyglądasz:* Nie mogę się napatrzeć:*
    buziaki:*
    WWW.KARYN.PL || FACEBOOK || INSTAGRAM

    OdpowiedzUsuń
  20. Przygód z pralką to mi nie brakuje :D
    A wyglądasz świetnie!

    OdpowiedzUsuń
  21. Stylizacja wcale nie wygląda jakby była z SH ;) spodnica jest genialna i ma piekny kolor.

    A tak w razie co to wiem gdzie szukać specjalisty od pralek :D

    OdpowiedzUsuń
  22. cudownie wyglądasz <3 pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Bardzo fajny zestaw!! Całkowicie w moim stylu :)
    Spódnica ma cudny kolorek ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Kolor spódnicy też mi się podoba, ale cena jeszcze bardziej:D

      Usuń
  24. Świetnie piszesz! :) Tekst mnie rozbawił ;)
    Ale jeśli chodzi o stylizację, owszem - piękna, ale ja wyszukuję perełki z lumpeksów za maksymalnie 5 złotych, więc możemy się ścigać w tańszych setach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dla mnie największy komplement:D
      co do ścigania się w najtańszych setach, myślę, że wyzwanie mogę przyjąć;D

      Usuń
  25. Powinnaś dostać ksywkę praczka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie praczka chyba nie pasuje, bo żadnego prania nie udało mi się zrobić:(

      Usuń
  26. Świetna stylizacja ze zdjęcia! Podobne długie spódnice widziałam ostatnio w Outlet Center w Białymstoku, nawet z podobnym marszczonym materiałem :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz:)
Jeśli posiadasz bloga, z chęcią zajrzę do Ciebie:)
Jeśl blog Ci się spodobał, bardzo proszę o obserwację!:)
Pozdrawiam!