4 rzeczy, które zaskoczą Cię na Malcie

A dzisiaj przed Wami prawdopodobnie ostatni matański post, chociaż to nigdy nie wiadomo, co tej Zakręconej do łba strzeli, więc nie znacie dnia ani godziny, kiedy znowu poczytacie o Malcie na blogu.

Tym razem krótko o 4 rzeczach, które zaskoczyły mnie na Malcie i z pewnością zaskoczą też  Ciebie!

Comino, Blue Lagune, Kinnie, Malta, Zakreecona, wyspa, kierowcy



1.  Kolor wody na Blue Lagune

Bez względu na to czy czytasz przewodnik Lonely Planet, popularnego bloga podróżniczego, czy może akurat w poszukiwaniu informacji o Malcie trafiłaś/eś do mnie. Wszędzie przeczytasz to samo - jedź koniecznie na Comino. Wszędzie piszą, że wprawdzie jest tam dużo ludzi, ale mimo wszystko warto jechać, no bo czysta woda no i ładny kolor.

Ty jesteś bystra/y, bierzesz poprawkę na wszystko co wyczytasz w internecie, no bo na pewno Fotoszop, a bo ściemniają, a bo tylko tak sobie piszą, no ale oczywiście wykupujesz wycieczkę i jedziesz, a raczej płyniesz odwiedzić to słynne Comino.

Comino, Blue Lagune, Kinnie, Malta, Zakreecona, wyspa, kierowcy


Jesteś na miejscu, oczekujesz ładnego koloru wody, no bo wszyscy tak pisali, a na miejscu, zastajesz...

Tak nieziemski kolor wody, że przez chwilę dostajesz rozdwojenia jaźni i zastanawiasz się, czy aby przypadkiem nie wykupiłeś wycieczki na Karaiby.  Stukasz się dwa razy w policzek, szczypiesz w ramię, aż w końcu dochodzisz do wniosku, że nie, że jestes w Europie, na malutkiej wyspie na Morzu Śródziemnym. Gdy już skumałaś/eś, że za 200-300 zł w dwie strony trudno byłoby wykupić bilet na drugi kontynent i, że naprawdę jesteś na Malcie, zdajesz sobie sprawę, że Ci wszyscy ludzie w internetach naprawdę mieli rację. I że ten kolor wody tutaj naprawdę jest cudowny. 

Tak, mówię Wam z mojego doświadczenia, na Blue Lagune tak właśnie będzie.



2. Smak maltańskiego pieczywa

Jeśli szukacie na moim blogu inspiracji kulinarnych i informacji o knajpach z gwiazdką Michelin, gdzie obiad dla dwóch osób kosztuje tyle co przeciętna wypłata w naszym kraju, to niestety zawiedziecie się. Ale jeśli chcecie zwiedzać Europę  bez ciągłych wymówek, że nie macie hajsu, to cały czas próbuję udowadniać, że tego hajsu wcale nie trzeba mieć nieskończonej ilości, by w super miejsca wyjeżdżać. I tak jednym ze sposobów oszczędzania jest przygotowywanie prowiantu na całodzienną wycieczkę. Wiadomo, że do restauracji nikomu nie bronię chodzić, a wręcz zachęcam, by przynajmniej raz do takiej wstąpić, bo zawsze można spróbować czegoś nowego - jak to mówią: w domu tego nie będzie. Ale jeśli wyjazd jest dłuższy niż kilka dni i na dodatek w miejscu, które w sezonie do najtańszych nie należy, warto na całodzienne wycieczki robić... kanapki, tak by większy posiłek zjeść dopiero późnym popołudniem. 

Comino, Blue Lagune, Kinnie, Malta, Zakreecona, wyspa, kierowcy

Kanapki nie muszą wcale kojarzyć się ze znienawidzonym chlebakiem z podstawówki, w którym to pajdy potrafiły zmienić kolor i prawie nóg dostać, zanim to kochana i zmartwiona Mama nie znalazła ich po paru tygodniach w bocznej kieszeni plecaka. 

Proszę mi wierzyć moi Kochani, że na Malcie odniesiecie wrażenie wręcz całkowicie odwrotne. Nie wiem, czy to nam się trafiła taka super piekarnia (mieszkaliśmy w Bugibbie), czy to w całej Malcie pieczywo jest tak nieziemsko pyszne (obstawiam to drugie), ale pojęcie "kanapki na drogę" nabierze całkowicie innego, może nawet trochę mistycznego wymiaru. Tam chleb jesy po prostu pyszny. I chociaż wcześniej myślałam, że naszego polskiego chleba z mocno wypieczoną skórką nic nie przebije, tak maltański chleb jednak zweryfikował moje poglądy. 

Polecam 100%.


3. Smak tradycyjnego napoju Kinnie

Pisałam Wam już kiedyś, że Porto najlepiej smakuje w Porto. No to chyba nie zaskoczę Was stwierdzeniem, że Kinnie, najlepiej smakuje na... Malcie. 

Kinnie to tradycyjny maltański napój bezalkoholowy. Do kupienia w Lidlu, w każdym osiedlowym sklepiku i barze. W kolorze coli albo kwasu chlebowego, o smaku ni to gorzkim, ni to słodki, z lekką ziołową nutą - jednym zdaniem - podobny zupełnie do niczego, ale z pewnością wart spróbowania.


4. Zdolności parkowania maltańskich kierowców

Maltańscy kierowcy chyba lubią pograć sobie w Tetris.. A przynajmniej takie odniosłam wrażenie widząc jak parkują.  Jeśli na parkingu jest 1 metr kwadratowy wolnego miejsca, to jak najbardziej trzeba to wykorzystać i wcisnąć tam swoją maskę, albo pół zderzaka. Jak się potem wyjedzie? A czy to ważne? Najważniejsze, że teraz ma się miejsce.  Parkowanie na milimetry, przy wyjeżdzaniu z tzw. zatoczki lekkie rozpychanie się zderzakami, tak by zrobić sobie więcej miejsca - to całkowita normalka. Ale dla nas, kierowców trzymających kierownicę po lewej stronie, to totalny odlot. Uff, całe szczęście, że nie przyszło mi  tam prowadzić, albo co gorsze, parkować! Mimo wszystko, szacun dla wszystkich tamtejszych kierowców!

PS Bardziej obrazowo  ukazane umiejętności maltańskich kierowców zobaczycie na moim InstaStory w wyróżnionej relacji o nazwie "Malta"!

Comino, Blue Lagune, Kinnie, Malta, Zakreecona, wyspa, kierowcy

A co Was najbardziej zaskoczyło podczas, którejś z Waszych podróży, niekoniecznie na Malcie? Dajcie znać w komentarzu!

Bądź ze mną na bieżąco i dłączy do zakręconej ekipki Zakreecona.pl na Facebooku!


    

Zobacz także

13 komentarze

  1. bardzo fajny temat, uśmiałam się najbardziej z tych miejsc parkingowych, a ten kolor wody...po prostu bajeczny;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hmm... Byłam na Malcie i na zawsze zapamiętam właśnie maltańskie pieczywo, z Nutellą... Jadłam co rano na śniadanie. :) Blue Lagoon niestety nie widziałam, zdolności parkowania natomiast rzeczywiście zadziwiające. A Kinnie niestety też się nie napiłam. :) Trochę mam najwidoczniej do nadrobienia. ;D Ale to w innym życiu...

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak oni z tych parkingów wyjeżdżają hhahaha

    OdpowiedzUsuń
  4. Niesamowity jest kolor tej wody. Widziałam ją na zdjęciach znajomych, którzy to nigdy nie fotoszopują i faktycznie wrażenie jest nieziemske! Z parkowaniem mają tak jak Włosi - nie ważne jak zaparkujesz, ważne, że się zmieściło. :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Hahahaha, uwierzyłabym w ten kolor wody. Co najwyżej więc 3 rzeczy zaskoczyłyby mnie na Malcie. ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. W zeszłym roku rozważaliśmy Maltę, ale ostatecznie zdecydowaliśmy się na Majorkę. Może w przyszłym roku wreszcie się uda :)

    OdpowiedzUsuń
  7. O i trafilam na wpis o moim kraju zamieszkania, super! 🙂 Zdolnosci parkowania owszem, ale brakuje im reszty zdolnosci za kierownica, stad codziennie tyle wypadkow. Ale czemu sie dziwic, skoro Maltanczycy nawet nie wiedza, kto ma pierwszenstwo na rondzie 🙂 pozdrawiam slonecznie 🙂

    OdpowiedzUsuń
  8. Haha rozwaliło mnie to parkowanie.. :D
    Na Malcie nie byłam i raczej się nie wybieram w najbliższym czasie, ale fajny wpis ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. O umiejętnościach maltańskich kierowców słyszałam już wiele historii :D
    Niestety - sama jeszcze nie miałam okazji przekonać się o nich na własnej skórze ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak czytałam o parkowaniu to miałam wrażenie jakbym czytała o Kosowie, w którym niedawno byliśmy. Rządzi tam ta sama logika 😂 Nie słyszałam nigdy o kinnie! A muszę powiedzieć, że po poprzednich twoich postach o Malcie już kilka razy szukałam biletów żeby tam jechać. Nawet udało mi się trafić fajną cenę, ale niestety nie mam chwilowo ani dnia urlopu do dyspozycji 😔 Będę szukać dalej bo Malta to jeden z moich kierunków na najbliższe miesiące 😊

    OdpowiedzUsuń
  11. Chciałabym spróbować Kinnie. Brzmi ciekawie

    blog youtube(subskrybuj)

    OdpowiedzUsuń
  12. Woda rzeczywiście ma fantastyczny odcień, pięknie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Piękna ta Malta! Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz:)
Jeśli posiadasz bloga, z chęcią zajrzę do Ciebie:)
Jeśl blog Ci się spodobał, bardzo proszę o obserwację!:)
Pozdrawiam!